Pląsam po łące

Nasze myśli powoli odsuwają się od koronawirusa (przynajmniej moje:)). Chyba mamy już dość informacji i zmartwień związanych z tym tematem. Ale niestety złych wiadomości jest w tym sezonie więcej. Mamy dopiero połowę wiosny, a już jest susza. IMGW alarmuje, rzeki wysychają, deszczu nie widać…

Przed nami bardzo ciężkie lato…

Trzeba się na to przygotować, pomyśleć, jak choć trochę możemy zminimalizować skutki suszy. W pierwszej kolejności trzeba zacząć szanować wodę (o tym pisałam już w tym wpisie)! 

Ale trzeba również dbać o przyrodę wokół siebie. To rośliny pozwalają zatrzymać wilgoć w glebie, a całkiem niezłe w tym zadaniu są łąki kwietne. Dziś o nich słów kilka, bo teraz najlepszy moment, by je wysiewać, a latem cieszyć się nie tyko przepięknym, ale i ekologicznym widokiem…

Powiedzcie, czy ten widok Was nie zachwyca??? Ja pisząc tego posta nie mogłam oderwać wzroku od tych wszystkich zdjęć – na razie z banku, ale mam nadzieję, że już za kilka tygodni z mojej własnej działeczki!!!

wild flower on a meadow

Dlaczego łąki są takie wyjątkowe?

– to naturalny ekosystem dla wielu pożytecznych owadów, wśród kwiatów żyją motyle, pszczoły, biedronki, żuczki. Taka łąka aż tętni życiem. Jest to również wyjątkowe miejsce dla człowieka, kto z nas nie odpoczywa i nie relaksuje się w otoczeniu kolorowych kwiatów i pięknych zapachów?

– łąka przyciąga też ptaki, a te mogą pomóc nam w pladze komarów i innych szkodników

– o walorach estetycznych chyba nie muszę Wam wspominać, choć znam niestety osoby, które uważają, że miastu to nie przystoi…

– dobrze zakorzenione i odrośnięte od gruntu rośliny w okresie suszy chronią glebę przed utratą wilgoci

– rośliny łąkowe dużo lepiej pochłaniają zanieczyszczenia powietrza niż zwykły trawnik, są wspaniałym filtrem dla smogu miejskiego, a przy okazji wytarzają oczywiście tlen

– wymagają mniej pielęgnacji niż trawniki (kosi się ja 1-2 razy w sezonie, nie wymagają nawożenia, ani pielenia), a jeśli nasiona będą dobrze dobrane, to kwitną od wiosny, aż do później jesieni (można w ten sposób zaoszczędzić na ich utrzymaniu – szczególnie dotyczy to przestrzeni miejskich)

Wiele osób szuka minusów takiego rozwiązania szczególnie w mieście, ale mam tu również kontrargumenty:

Niektórzy wspominają, że to źródło alergenów, zabójstwo dla biednych alergików. Trochę poczytałam w tym temacie i to wcale nie jest tak. Owszem pyłki kwiatów mogą uczulać, ale dużo częściej uczulają pyłki traw (czyli nasze cudowne trawniki), poza tym pyłki kwiatów nie unoszą się w powietrzu, bo rośliny te są zapylane przez owady, a trawy są wiatropylne i to tych alergenów najwięcej unosi się z wiatrem. Więc konkluzja jest taka – łąka uczula zdecydowanie mniej osób i mniej intensywnie. Choć oczywiście, jeśli ktoś wie o takim uczuleniu, to może przeciwdziałać i w sezonie stosować regularnie leki przeciwalergiczne.

Realne zagrożenie łąka może stanowić dla osób uczulonych na jad pszczeli. Bo rzeczywiście tych owadów jest wokół niej więcej. Ale pamiętajmy, one nie żądlą niesprowokowane, osoby, które wiedzą o swoim problemie mogą tych miejsc unikać. Muszą też pamiętać, że mogą być użądlone zawsze i wszędzie, dlatego zwykle mają przy sobie dawkę adrenaliny.

Drugi argument przeciw, z którym często się spotykam, to że jest to siedlisko kleszczy. Szukałam na ten temat informacji i nie ma to potwierdzenia. Kleszcze wybierają zarówno wysokie zarośla, jak i skoszone trawniki (mnie ugryzł jeden, kiedy siedziałam na kocu na idealnie wykoszonej trawce), a co więcej – kleszcze nie lubią się za bardzo z innymi owadami i niektórymi ptakami, które żyją wśród kwiatów, a więc można zaryzykować stwierdzenie, że na takiej łące kwietniej będzie ich nawet mniej, choć to nie ma potwierdzenia w żadnych badaniach. Poza tym kleszcze żyjące w zdrowym, różnorodnym środowisku są zdrowsze, a to choroby przez nie roznoszone są naszym największym zmartwieniem.

A jakie kwiaty zasiać?

Tu nie jestem specjalistką ogrodniczką, ale postanowiłam zaufać producentom, którzy znają się na temacie i kupiłam gotową mieszankę. Trzeba tylko zastanowić się, czy:

– chcemy rośliny jednoroczne czy wieloletnie

– czy chcemy same kwiaty, czy pomieszane z ziołami lub trawami

– gdzie będziemy siać – czy to stanowisko mocno nasłonecznione, czy zacienione

I na podstawie odpowiedzi na te pytania wybrać coś odpowiedniego. Są w internecie nawet sklepy dedykowane takim produktom i mieszanek jest tam do wyboru bez liku. Ja już czekam na moją przesyłkę i w przyszłym tygodniu sieję na działce i na balkonie, a pewnie za jakiś miesiąc pochwalę Wam się zdjęciami z natury!!!

Tutaj trochę więcej dla wnikliwych – odsyłam do strony specjalistów i miłośników łąk kwietnych, oni się znają na niej najlepie. Ja mogę tylko zachwalać i zarażać miłością

 O rodzajach mieszanek

O tym jak siać?

 O tym kiedy siać?

Na podsumowanie taka grafika kolorowa i przesłanie:

Siejcie łąki gdzie się tylko da, a świat będzie piękniejszy!!!

2 odpowiedzi na “Pląsam po łące”

Michał pisze:

Cześć. Znalazłem Cię dzięki inicjatywie z podlewaniem zieleni wodą wodociągową, którą marnujemy. Trochę mi utkwiło o łąkach w głowie na studiach. To co opisujesz w poście, to tak zwana łąka kośna, utrapienie ziół i naturalnych łąk, bo często bywa mylona. Prawdziwej łąki się nie kosi. Na łące kośnej też nie zasadzisz kwiatów, bo tylko trawy tolerują koszenie, dzięki wzrostowi interkalarnemu. Naturalna łąka składa się z bardzo bogatej flory, oprócz traw występują turzyce, oczerety, mnóstwo różnych innych gatunków roślin (około 200 na typowej mazurskiej łące). Naturalnej łąki nie da się więc zasadzić. Mijają lata, a może setki lat, zanim wytworzy się naturalna równowaga. Można ją imitować kwiatową murawą, o której tu piszesz, i to jedyny substytut, jaki sprawdzi się na miejskich skwerach i w parkach.

Cześć:) dziękuję za merytoryczne podsumowanie, przyznam, ze nie sprawdzałam nomenklatury pisząc tego posta, ale koniec końców to tylko nomenklatura, a chodzi o efekt – zastąpienia wysuszonych trawników kwiatowymi murawami (łąka kwietna jednak brzmi lepiej), które pozwolą na lepsze zatrzymywanie wilgoci w glebie i zwiększą lokalną bioróżnorodność. Co do koszenia, to zakładam, że po okresie kwitnienia może być ona skoszona, a wiele kwiatów rosnących w takich ekosystemach jest roślinami wieloletnimi, więc zakwitną w kolejnym roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Something is wrong.
Instagram token error.

Napisz do mnie



facebook instagram email